Katalog Rowerowy 2008
no flashplayer
no flashplayer

ZNAJDŹ SKLEP:

no flashplayer
wydrukuj stronępobierz stronę jako pdf

Serce

Jeśli rama stanowi duszę roweru, jego serce z całą pewnością bije w napędzie. Zapewnia on obieg energii w całym układzie i zasila tylne koło życiodajną mocą spływającą z nóg kolarza przez korby i łańcuch na tylne zębatki. Obieg ten powstał i udoskonalany był w drodze ewolucji kolejnymi przystosowaniami i rozwinięciami.

Jednym z owych przystosowań jest piasta tylna z wolnobiegiem. Dziś już trudno nam nawet myśleć o rowerze, który zmusza do ciągłego kręcenia korbami, czy tego chcemy, czy nie.

Kolejne usprawnienie napędu przyszło wraz ze zwiększoną liczbą zębatek o różnych rozmiarach, przymocowanych zarówno do korby, jak i piasty tylnej. Wraz z ich pojawieniem się zaistniała potrzeba przerzucania łańcucha z jednej na drugą i świat poznał przerzutkę. Tylną i przednią. Liczba koronek, jaka była dostępna na początku, pozwalała wydajniej pedałować na lekkich podjazdach i po równych drogach. Później szybko zaczęła rosnąć, kiedy pojawił się pomysł jeżdżenia rowerem po górach, zarówno na szosie, jak i w terenie.

Dzisiejszy stan rzeczy oznacza maksymalnie 30 kombinacji przełożeń w rowerach szosowych i 27 w rowerach górskich i trekkingowych. Zmiana przełożeń obecnie i w momencie, kiedy ten pomysł się narodził, również nie jest tym samym. Dawniej proste manetki nawijające linkę na swój okrągły korpus wymagały nie lada precyzji w celu właściwego umiejscowienia łańcucha. Wraz z wprowadzeniem indeksacji sprawę załatwia się pojedynczym kliknięciem sprytnych mechanizmów.

Obecnie elementy napędu to komponenty wysoce dopracowane. Nawet najprostsze z nich dysponują efektywnymi systemami wspomagającymi zmianę biegów, również pod obciążeniem. Wszystko dzieje się w ułamku sekund, a po pewnym czasie zmiany dokonuje się odruchowo, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jak wiele firm pracowało nad naszą wygodą.

 

Zgrana ekipa

Nieuchronna komplikacja, jaka pojawiła się wraz z kolejnymi usprawnieniami działania napędu, sprawiła, że konieczną stała się wiedza, jak odpowiednio dobrać poszczególne elementy, żeby wszystko poprawnie działało. Nie ma nic bardziej uciążliwego od źle działającego napędu. Często wystarczy jeden niewłaściwy element, żeby wszystkie ułatwiające jazdę wynalazki przerodziły się w bywa niebezpieczne, a na pewno utrudniające jazdę okoliczności.

Z tego powodu producenci osprzętu wpadli na pomysł utworzenia grup osprzętowych, których wspólne logo gwarantowałoby niezakłóconą pracę i właściwe wykorzystanie wszystkich sumiennie rozpracowywanych technologii. W ten sposób połączono takie elementy, jak: korba, oś suportu, kaseta, łańcuch, przerzutki (przednią i tylną), różne systemy manetek, a często również hamulce, piasty, nawet kompletne koła i pedały.

Dodatkową zaletą takiego rozwiązania okazał się jednorodny wygląd komponentów, co świetnie wpływa na wzrokowy odbiór całego roweru. Oferowanych jest zazwyczaj kilka grup w różnych przedziałach cenowych i korzystających z różnych rozwiązań. Często grupy z podobnego przedziału cenowego mogą wymieniać się między sobą niektórymi podzespołami, ważne, żeby komponenty były kompatybilne. Dotyczy to szczególnie tych, które biorą udział w zmianie biegów, czyli manetek, kasety zębatek, łańcucha, korby, a także w pewnym zakresie przerzutek. Powinny być one zaprojektowane do obsługi identycznej liczby przełożeń.

Inną sprawą bywa mieszanie komponentów różnych firm. W pewnym stopniu jest to możliwe, jednak niektóre rozwiązania stosowane przez poszczególne firmy różnią się na tyle, że uniemożliwiają współpracę pewnych podzespołów. Przykładem są manetki SRAM z serii X i przerzutki tylne Shimano, które nie będą chciały ze sobą pracować ze względu na inną długość przesuwającej się podczas zmiany biegów linki. Co ciekawe, manetki w takim zestawieniu nie sprawią problemu przy współpracy z przerzutką przednią Shimano. Częstym zabiegiem jest mieszanie kaset i łańcuchów obu firm, tu, jak zawsze, trzeba się upewnić, że wybrany zestaw obsługuje tę samą liczbę biegów.

Zagadnienia osprzętowe nie są trudne, wystarczy trzymać się wytycznych producentów i eksploatować napęd zgodnie z przeznaczeniem, konserwując go odpowiednio i smarując, jeszcze zanim zacznie głośno skrzypieć. Rower, jak każdy zaawansowany mechanizm, potrzebuje odpowiedniej opieki, żeby zachował swoje funkcje. Jeśli nie macie głowy albo chęci do samodzielnego dbania o sprawność mechanizmów, pozwólcie zająć się tym profesjonaliście. Ten luksus nie kosztuje wiele, a warsztat rowerowy przy każdym profesjonalnym sklepie jest odpowiednio wyposażony, żeby zająć się rowerem niezależnie od marki i przeznaczenia.

 

Kontra z peletonu

Po zeszłorocznym ataku SRAM-a Reda w grupie zasadniczej doświadczeni gracze Shimano i Campagnolo postanowili skontrować i obie firmy wypuściły na rynek nowości. Trudno jednak mówić o skoordynowanej akcji, każda z firm ma własny pomysł na pościg.

Shimano przypuściło atak na poziomie najwyższym, do akcji został wprowadzony nowy Dura-Ace i to w dwóch wersjach, klasycznej grupy zawodowej i jej rozszeżenia w postaci całkowicie elektrycznych przerzutek i manetek nakierowanych na triathlon i jazdę na czas. Nowy Dura-Ace zdaje się stawiać na precyzję i ergonomię, w których Japończycy i tak zawsze byli dobrzy. Bo czy w czasach, kiedy profesjonalny rower musi być sztucznie dociążany, aby osiągnąć limit masy wyznaczony przez UCI (6,8 kg), dalsze odchudzanie kosztem sztywności i wytrzymałości ma sens? Postawiono na sprawdzone materiały i metody produkcji, otrzymując zestaw komponentów lekki, ale zarazem przyjazny dla kolarza, zarówno zawodowego, jak i amatora.

Campagnolo za to zdecydowało się na wyścig technologiczny i to w szerokim przedziale grupowym, bo wprowadzenia kilku praktycznie nowych, poza nazwami, grup, w dodatku z nowym jedenastobiegowym napędem, do faceliftingu zaliczyć nie sposób. Nowy kształt dźwigni, nowa grupa na samym szczycie hierarchii, wszystko to wygląda na akak pełną mocą, komponenty ociekają karbonem i tytanem, ażurowe są nawet karbonowe dźwignie hamulców. Włosi nie zawachali się przed niczym, co uzasadniłoby określenie ich mianem najbardziej zaawansowanych technologicznie producentów osprzętu szosowego. Niewiadomym pozostaje tylko, czy te wysiłki zostaną docenione przez kolarzy.

 

Jabłko i jabłoń

W Shimanowskiej klasie średniej MTB zmiana pokoleń. Poczciwe Deore LX zostało odświeżone i przeniesione na emeryturę, którą spędzi w rowerach trekkingowych. Jego miejsce zajmuje SLX, który jako nieodrodny potomek zachowa geny przodka i choć będzie już odmiennym bytem, nie ucieknie do końca przed bagażem, jaki ze sobą niosą. Ale to akurat jest mocną stroną nowej grupy, przecież niejeden z nas marzył o rowerze wyposażonym w LX-a i nie będzie niczym zdrożnym śnić o SLX-ie.

Nowa grupa przynosi ze sobą powiew świeżości. Odmłodzone podejście do MTB zaowocowało większym zainteresowaniem takimi formami, jak all mountain, całość jest zdecydowanie bardziej nastawiona na czerpanie z różnych form rowerowej rozrywki. Pojawiła się dwurzędowa korba z bushguardem, piasta przednia na oś 20 mm. Nie ma za to hamulców V-Brake, a przerzutkę tylną przygotowano tylko w wersji Shadow. Nowa kaseta doczekała się aluminiowego pałąka dla największych koronek. Reszta pozostaje w najlepszym Shimanowskim stylu.

Aspekt wizualny pozostaje kwestią gustu, o którym się nie dyskutuje, jednak my nie mamy spokojnym liniom nic do zarzucenia.

 

 

 

Prześli stornę do DiggPrześlij stronę do del.icio.usPrześlij stronę do FurlPrześlij stronę do wykop.pl
Copyright © Grabek Media 2008 - All Rights Reserved; Projekt i wykonanie Remnet
Home | O nas | Kontakt | Reklama | Regulamin i Poliytka Prywatności | Zamów Katalog!